Inauguracja III ligi po naszej myśli!

August 12th, 2002

Trzy wygrane u siebie oraz dwa remisy na wyjeździe, to dorobek naszych III-ligowych zespołów na inaugurację sezonu 2002/2003. Tak pomyślna kolejka może się szybko nie powtórzyć. Unia Janikowo rozgromiła Gwardię Koszalin, a Toruński KP po czterech bramkach Macieja Hanczewskiego zwyciężył Flotę Świnoujście. Chemik/Zawisza, po słabej pierwszej połowie, sprężył się w drugiej i również zdołał wywalczyć trzy punkty. Nieźle spisali się piłkarze Polonii/Crulex, którzy po golu Rafała Andraszaka w 90 minucie, wywieźli remis ze Stargardu oraz Sparty Brodnica, którzy jedno “oczko” uratowali z Kołobrzegu.

Wiele nerwów kosztowało pierwsze spotkanie Bogdana Sabonia, trenera Chemika/Zawiszy. Na przerwę w lepszych nastrojach schodzili bowiem goście z Wejherowa. Przerwy dokonane po zmianie stron, przyniosły na szczęście ożywienie w bydgoskiej ekipie i dwie bramki autorstwa zmienników. Z pewnością skrzętnie to wszystko zanotował obserwujący zawody Artur Górecki, obrońca bydgoskiej Polonii, z którą przyjdzie się zmierzyć Chemikowi/Zawiszy w najbliższy czwartek. Po spotkaniu uradowani zawodnicy Chemika/Zawiszy odśpiewali w szatni słowacką piosenkę, zaintonowaną przez Macieja Śmiglewskiego.

“Po przerwie chłopcy grali agresywniej i to przyniosło efekty – mówił trener Saboń. – W następnym meczu faworytem będzie Polonia i z taką grą ciężko będzie nam o punkty”.
Polonia/Crulex tymczasem mocno musiała się namęczyć u bieniaminka ze Stargardu. Dopiero w 89 minucie sprowadzony z Amiki Wronki Rafał Andraszak wykorzystał dośrodkowanie Michała Zarembskiego. Wcześniej sędzia nie uznał bramki polonistom, po strzale Marcina Thiede.

A w Janikowie i Toruniu euforia. Liczna publiczność na stadionie Unii była świadkiem skutecznej gry podopiecznych Henryka Kubiaka. Silny duet w ataku tworzą Waldemar Kuczyński z Mariuszem Rosiakiem. Oby potwierdzili swoje walory w kolejnych meczach.

Z kolei trener torunian Wiesław Borończyk ganił przyjezdnych za postawę przed meczem. “Nie znoszę gwiazdorstwa, a gracze Floty panoszyli się, jakby byli wielkimi gwiazdami. Dostali więc lekcję pokory. O wyniku nie decydują nazwiska, tylko piłkarze, którzy grają w danym meczu” – stwierdził szkoleniowiec TKP.
W piątkowym Skarbie Kibica “wypadli” ze składów Jarosław Brończyk (Chemik/Zawisza) i Krystyn Hilscher (bramkarz Polonii/Crulex). Zainteresowanych za błędy przepraszamy.

Pozostałe wyniki:
- Warta Poznań – Obra/AgroHandel 2:1 (1:1): Gerard Putz (21), Przemysław Minge (47) – Maciej Sołtysiak (45);
- Unia Tczew – Amica II 3:1 (2:0): Marcin Chyła (6), Robert Gaca (32-samobójcza), Marek Szutowicz (85) – Tadeusz Tyc (61);
- Tur Turek – KP Police 2:1 (2:0): Tomasz Tylman (4-głową), Walczak (7-głową) – Waldemar Borowski (80-głową).
Czołówka strzelców
4 bramki – Maciej Hanczewski (TKP); 2 – Waldemar Kuczyński (Unia).
W następnej kolejce
14 sierpnia: Amica II – Tur; 15 sierpnia: Obra – Police, Sparta – Unia T., Flota – Kotwica, Gryf – TKP, Polonia/Crulex – Chemik/Zawisza (17.00), Gwardia – Błękitni, Warta – Unia J.

Unia Janikowo 4 (1)
Gwardia 0
Bramki: 1:0 (44) -odbitą piłkę po strzale Kuczyńskiego przechwycił Mariusz Rosiak i szansy nie zmarnował; 2:0 (49) – zespołową akcję wykorzystał Waldemar Kuczyński; 3:0 (73) – piękne dośrodkowanie Młodzieniaka na głowę Kuczyńskiego wywołało kolejną eksplozję na trybunach; 4:0 (88) – na 30-metrowy rajd zdecydował się Waldemar Humaj, po czym przytomnie zachował się przed nadbiegającym bramkarzem.
Unia: Ciesielski – D. Modliński, J. Humaj, Wódkiewicz, Słupecki – Łukomski, Młodzieniak, Krysiak, Kuźmińczuk (62 Żaglewski) – Kuczyński, Rosiak (80 W. Humaj).
Żółta kartka: Pastwa (Gwardia)..
Taktyka. Wariant gry ofensywnej został zrealizowany przez gospodarzy niemal w stu procentach. Przez pierwsze pół godziny uniści mieli przygniatającą przewagę. Słupecki i Krysiak skutecznie wspomagali obrońców i kiedy była potrzeba wspierali napastników.
Rywal. Choć wynik na to nie wskazuje, goście z Koszalina byli wymagającym rywalem. Grali przede wszystkim ambitnie. W ich szeregach znalazł się Grzegorz Lewandowski, który swego czasu występował w Legii Warszawa, ale w Janikowie niewiele sobie pograł. Skutecznie wyłączył go z gry Arkadiusz Krysiak.
Wyróżnieni. Oprócz wspomnianego Krysiaka, na pochwały zasłużyli Adam Młodzieniak, bramkarz Marcin Ciesielski oraz Kuczyński i Rosiak, którzy wracają do wysokiej formy strzeleckiej.
Czy nastąpią zmiany? Po wysokiej wygranej trudno spodziewać się roszad w składzie. Mogą jedynie nastąpić drobne korekty. Duże szanse na wyjście w podstawowej jedenastce ma Arkadiusz Żaglewski. Natomiast jego kolega ze Skierniewic Robert Rogan, na debiut musi poczekać.

Chemik/Zawisza 2 (0)
Gryf Wejherowo 1 (1)
Bramki: 0:1 (40 min.) – Adamus z prawej strony dośrodkował na pole karne, gdzie Tomasz Nowacki głową zmylił Gajewskiego; 1:1 (65) – Kornel Semenowicz “szarpnął” lewą stroną, wygrał biegowy pojedynek z obrońcą Gryfa i plasowanym strzałem lewą nogą posłał piłkę tuż przy prawym słupku; 2:1 (84) – Cyrankiewicz przetrzymywany za koszulkę padł w polu karnym i sędzia podyktował rzut karny. Po długim rozbiegu Arkadiusz Woźniak umieścił piłkę w siatce.
Chemik/Zawisza: Gajewski – Pruss, Szpejna, Górecki (67 Tlałka) – Rogóż, Krawczyk, Brończyk (65 Cyrankiewicz), Piętka – Woźniak, Ziemiński (46 Semenowicz), Oźmina (65 Pazderski).
Żółta kartka: Patyk (Gryf).
Taktyka. Bydgoszczanie zagrali z trójką obrońców, których wspierali Rogóż, Brończyk i Krawczyk. Na libero wystąpił Jacek Szpejna. Na tej pozycji grał on wcześniej w juniorach i u trenera Grzegorza Ibrona. Jak sam mówi, czuje się na niej dobrze. Woźniak mający zadania ofensywne, często szukał piłki w środku pola i zamiast stwarzać zagrożenie pod bramką Gryfa, rozdzielał ją między kolegami.
Rywal. Grał dobrze w obronie, skutecznie rozbijając ataki bydgoszczan. Po przerwie nowi gracze wprowadzeni przez trenera Sabonia wnieśli sporo ożywienia i defensorzy Gryfa mieli kłopoty z ich upilnowaniem. W kilku przypadkach przyjezdnym dopisało szczęście.
Wyróżnieni. Szkoleniowiec bydgoskiego zespołu chwalił oczywiście wszystkich zawodników. Naszym zdaniem, na pochwały na pewno nie zasłużył Rafał Piętka, który był zagubiony i zbyt długo przetrzymywał piłkę. Mocnym punktem nie był też w bramce Artur Gajewski, który schodząc z boiska przyznał, że brakuje mu pewności siebie.
Czy nastąpią zmiany? Do drużyny mogą dołączyć napastnik Włodzimierz Korecki i obrońca Maciej Śmiglewski, którzy pauzowali za nadmiar żółtych kartek. Jeśli trener Saboń wykaże się odwagą, od pierwszych minut, na derby Bydgoszczy, mogą wybiec Pazderski i Semenowicz, względnie Cyrankiewicz.

Błękitni Stargard 1 (0)
Polonia/Crulex 1 (0)
Bramki: 1:0 (78) – Jarosław Piskorz uwolnił się spod opieki obrońców i z ok. 20 metrów trafił w samo “okienko”; 1:1 (89) – Zarembski uciekł rywalom i zagrał dokładnie do Rafała Andraszaka, który uderzeniem głową nie dał bramkarzowi żadnych szans.
Polonia/Crulex: Hilscher – Gliniewicz (83 Jędrzejak), Thiede, Szuflita, Kłos – Kołacki, Malczewski, Sieradzki (70 Filarski), Maziarz – Burlikowski (64 Kleszczewski), Zarembski.
Żółte kartki: Thiede, Malczewski (obaj Polonia/Crulex).
Taktyka. Podopieczni Zbigniewa Stefaniaka wywiązali się z założeń taktycznych. W trudnych momentach bydgoscy napastnicy wracali pod swoją bramkę. Z kolei w akcjach ofensywnych pomocników wspierali boczni obrońcy Gliniewicz i Kłos. Poloniści częściej grali w ataku pozycyjnym, gospodarze z kontry.
Rywal. Beniaminek ze Stargardu Szczecińskiego posiada szeroką kadrę, to ponoć filia Polic. Do tego zespołu dołączyli też zawodnicy, którzy nie mieszczą się w Pogoni Szczecin. Błękitni nie ukrywają, że duży budżet mają zapięty i liczą na wysokie miejsce w tabeli. Przeciwko Polonii pokazali się jako zespół silny fizycznie i dobrze wyszkolony. Zagęścili środek pola, ustawiając pięciu pomocników. Trudno więc było przedrzeć się pod ich bramkę.
Wyróżnieni. Na wyróżnienie za ambicję i walkę do końca zasługuje cały zespół. Nikt jednak wśród polonistów specjalnie się nie zachwycił.
Czy nastąpią zmiany? Niewielkie szanse na udział w kolejnych spotkaniach mają Artur Górecki i Robert Kozłowski, którzy borykali się z kontuzjami. Od pierwszych minut może natomiast pokazać się Andraszak. Ostateczne decyzje podejmie trener Stefaniak.

Toruński KP 4 (3)
Flota 0 (0)
Bramki: 1:0 (15) – Urbański z prawej strony, sprzed linii pola karnego, wrzucił piłkę do Macieja Hanczewskiego, a ten precyzyjnym uderzeniem głową uzyskał prowadzenie; 2:0 (39) – Hanczewski otrzymał podanie od Martyniuka i wykorzystał sytuację sam na sam; 3:0 (43) – po faulu na Grzędzickim sędzia wskazał na “wapno” (bramkarzowi Sergiuszowi Prusakowi pokazał czerwoną kartkę), a pewnym egzekutorem był Hanczewski; 4:0 (67) – tym razem Hanczewski wykorzystał dośrodkowanie Grzędzickiego i stojąc tyłem do bramki, uderzył piłkę celnie głową.
TKP: Zalewski – M. Wróbel, Gęsicki, Melnicki, Gobinet (68 Winiarski) – Urbański (78 D. Maćkiewicz), Grzędzicki, Swiderek, Martyniuk – Hanczewski (85 Mika), Lewandowski (66 Dobek).
Żółta kartka: Melnicki (TKP)
Czerwona kartka: Prusak (Flota).
Taktyka. W tym elemencie wielkie brawa dla trenera Borończyka. Torunianie ustawili taktykę pod najgroźniejszych wydawałoby się graczy Floty. Melnicki kilkakrotnie ośmieszył Mikułę, a Gobinet nie dał pograć Cebulskiemu.
Rywal. Okazał się słabszy, aniżeli zakładano przed meczem. Napastnicy mieli kłopoty z wychowankami TKP, a doświadczony obrońca Floty Andrzej Miązek zupełnie nie radził sobie w obronie. Nikt nie przypilnował Hanczewskiego i to się zemściło.
Wyróżnieni. Jak wyżej, czyli Gobinet, Melnicki i Hanczewski. Słabiej grali z kolei Lewandowski i Gęsicki.
Czy nastąpią zmiany? W czwartek w Wejherowie od początku nie zagra Martyniuk. Przy podpisywaniu umowy z TKP, działacze Gryfa wystąpili z prośbą, żeby ten zawodnik (ostatnio grający w Gryfie) nie zagrał przeciwko dawnym kolegom, bądź zagrał tylko jedną połowę. Martyniuk wybiegnie więc tylko na 45 minut. Natomiast Drwięga, który doznał kontuzji barku, na boisku pokaże się dopiero za miesiąc.

Kotwica 1 (0)
Sparta 1 (0)
Bramki: 1:0 (65) – Robert Sylwesiuk dobił piłkę po strzale Młynarczyka z ok. 12 metrów; 1:1 (79) – Jakub Wawrzyniak pozostawiony bez opieki zdecydował się na strzał z dystansu i piłkę ugrzęzła w siatce.
Sparta: Fabiański – Koprowski, Bukowski, Wawrzyniak – Kowalski (65 Aranowski), Jakubczyk, Jóźwiak, Buchalski, Dulas – Mirwa, Zgórka (57 Martyka).
Żółte kartki: Muskała, Sylwesiuk (obaj Kotwica)
Taktyka. Aby oddalić zagrożenie od własnej bramki, trener Mariusz Modracki desygnował do gry pięciu pomocników. Zastosował też wymienność funkcji. Skrajnych pomocników Jóźwiaka i Jakubczyka, zmieniali w akcjach Koprowski i Wawrzyniak. Ich poczynania asekurował Kowalski. Nie wyglądało to najgorzej.
Rywal. Kotwica pokazała słaby futbol i nie powinna odegrać w tym sezonie większej roli. Większość akcji rozgrywanych w środku boiska kończyła się na niecelnych podaniach. W końcówce sędzia nie podyktował gospodarzom rzutu karnego.
Wyróżnieni. W 87 minucie Aranowski minimalnie przestrzelił w sytuacji sam na sam. Gdyby wykorzystał tą akcję, zostałby bohaterem Sparty. Na wyróżnienie zasłużył natomiast Wawrzyniak, który “urwał się” z obrony i strzelił wyrównującego gola.
Czy nastąpią zmiany. ?

Autor artykułu: .

Rozbita “Gieksa”

August 9th, 2002

Blisko 37 lat temu, 17 października 1965 roku bydgoski Zawisza na stadionie przy ul. Gdańskiej odniósł najwyższe zwycięstwo w historii swoich występów w I lidze. Tego dnia “ofiarą” wojskowych padł GKS Katowice rozgromiony 5:0. Co prawda zarówno wcześniej jak i później zawiszanie zdobywali w jednym meczu po pięć goli (5:1 z Unią Racibórz – sezon 1964/65 u siebie; 5:2 ze Śląskiem Wrocław – 1979/80 u siebie i 5:1 z Lechem Poznań – 1989/90 na wyjeździe), ale również bramki tracili. Tym razem jednak, trafiając do świątyni rywali aż pięciokrotnie, sami zachowali czyste konto.

Triumfalny wjazd
W roku 1961 Zawisza w debiucie na boiskach ekstraklasy spadł do II ligi, z której w czerwcu 1962 r. (sezon został wówczas skrócony ze względu na zmianę systemu rozgrywek z cyklu wiosna-jesień na jesień-wiosna) po fatalnej grze został zdegradowany do III ligi. Na tym szczeblu wojskowi na szczęście nie zdążyli się zadomowić, gdyż już w sezonie 1962/63 powrócili w szeregi II-ligowców, a w kolejnym – 63/64 pod wodzą trenera E. Brzozowskiego wywalczyli po raz drugi awans do ekstraklasy. Rychlewicz, Sikorski, Folbrycht, Wesołowski, Waligóra, Zgoda, Sułkowski, Ziółkowski, Chmara, Miller, Biernacki, Krasucki, R. Kamiński, Harmata, Pieszko, Sypniewski, to zawodnicy, którzy szturmem wdarli się z III ligi do piłkarskiej elity.
“”W ostatniej kolejce graliśmy z Cracovią na stadionie Wisły i żeby awansować musieliśmy koniecznie ten mecz wygrać. I tak też się stało – wspomina Ryszard Harmata wówczas znakomity obrońca wojskowych. “- Jurek Krasucki, który przez cały sezon nie mógł strzelić gola, w tym tak ważnym spotkaniu zdobył zwycięską bramkę na wagę awansu do I ligi. W drodze powrotnej do Bydgoszczy, w Brzozie przygotowano dla nas nie lada niespodziankę. Otóż czekało tam kilkanaście odkrytych gazików wojskowych, milicjanci na motocyklach i motocrosssowcy z Zawiszy. W każdym z samochodów ulokowano po dwie osoby z ekipy i prowadzeni przez milicjantów, w asyście zawodników motocrossu mieliśmy triumfalny przejazd przez miasto na stadion Zawiszy. Na ulicach pozdrawiało nas sporo kibiców, a na stadionie czekało jeszcze ok. 5 tys. sympatyków z dowódcą POW, gen. dyw. Zygmuntem Huszczą na czele. To było piękne powitanie”.

Gracz za Janeczka
W przerwie letniej poprzedzającej sezon 1965/66 Longina Janeczka na stanowisku trenera I drużyny zastąpił sławny krakowianin Mieczysław “Messu” Gracz. Mały, krępy i niezwykle ruchliwy był na przełomie lat 40. i 50. prawdziwym postrachem bramkarzy w naszym kraju. Od 1947 do 1952 roku 22 razy wystąpił w reprezentacji Polski, a barw krakowskiej Wisły, której był wychowankiem, bronił nieprzerwanie od 1937 do 1953 r.
“”Wspaniały człowiek, trener i wychowawca, a wcześniej znakomity piłkarz, wielokrotny reprezentant kraju. Pamiętam, że chyba pan Gracz jako pierwszy nauczył nas grać tzw. długimi dokładnymi podaniami. Na treningach mieliśmy na boisku rozłożone maty i do znudzenia, po kilkadziesiąt razy ekspediowaliśmy piłkę tam, gdzie one się znajdowały, ćwicząc w ten sposób dokładne zagrania. Później podczas meczów to procentowało, gdyż wielokrotnie takimi właśnie mierzonymi piłkami zaskakiwaliśmy rywali”. Tak zapamiętał trenera Gracza Tomasz Zgoda, jeden z filarów obrony ówczesnego Zawiszy.
“”Pan Mieczysław praktycznie całymi dniami przebywał na terenie klubu, ponieważ mieszkał w jednej z olimpijek. Można powiedzieć, że cały czas miał nas na oku. Pamiętam, że miał psa boksera, który bardzo często towarzyszył nam w lesie podczas treningów biegowych. Bardzo doświadczony i wymagający szkoleniowiec, dysponujący znakomitym warsztatem trenerskim” – dodaje Ryszard Harmata.

Ta ostatnia niedziela
17 października 1965 r. w niedzielę, o godzinie 11.30, na stadionie przy ul. Gdańskiej rozpoczął się mecz XI kolejki I ligi, w którym zawiszanie rozgromili katowicki GKS 5:0 i takim mocnym akcentem zakończyli wspaniałą serię pięciu zwycięstw z rzędu (12.IX. u siebie z ŁKS Łódź 3:1, 15.IX. na wyjeździe z Odrą Opole 2:1, 19.IX. z Gwardią Warszawa u siebie 1:0 i 3.X. z Polonią Bytom na wyjeździe 2:0). Pogrom popularnej “Gieksy”, wówczas absolutnego beniaminka wśród I-ligowców (klub powstał raptem w 1964 r.), to najwyższa wygrana Zawiszy Bydgoszcz w historii jego występów w ekstraklasie.
Zawiszanie od samego początku meczu uzyskali wyraźną przewagę. Jerzy Krasucki już w 9 i 10 min. nie wykorzystał dwóch bardzo dobrych sytuacji do zdobycia goli.
“”Praktycznie wszystko nam w tym spotkaniu wychodziło. Zaczęliśmy bardzo zdecydowanie, ofensywnie, spychając zawodników GKS do obrony. Stworzyliśmy mnóstwo sytuacji do zdobycia bramek, z których wykorzystaliśmy pięć. Jak to się mówi – panowaliśmy na murawie, nie pozwalając przeciwnikowi na nic. Gdybyśmy byli tego dnia jeszcze bardziej skuteczni i mieli w sytuacjach podbramkowych więcej szczęścia, to katowiczanie mogliby wyjechać z Bydgoszczy z jeszcze większym bagażem goli” – wspomina to spotkanie Tomasz Zgoda.
W 24 min. po ładnej akcji całej drużyny Roman Armknecht podał piłkę do Jerzego Fiodorowa, a ten trafił do siatki i było 1:0 dla wojskowych. Do końca I połowy, mimo jeszcze kilku dogodnych sytuacji dla Zawiszy, wynik już się nie zmienił. Za to po zmianie stron już w 49 min. na 2:0 podwyższył Krasucki po akcji z Jackiem Kowarskim. Zaledwie cztery minuty później (53) duet Kowarski – Krasucki ponownie popisał się znakomitą akcją i na 3:0 trafił ten ostatni, strzelając swojego drugiego gola w tym spotkaniu. Dwie minuty później (55) piłkarze GKS przeprowadzili swoją najgroźniejszą akcję, a silny strzał Zygmunta Schmidta bramkarz zawiszan Wiesław Zembrzuski sparował na aut bramkowy. I to było wszystko, na co tego dnia było stać zawodników z Katowic.
W 66 min. Armknecht po znakomitym rajdzie wbiegł w pole karne GKS, gdzie wymienił piłkę z Krasuckim i uderzył nie do obrony – 4:0 dla Zawiszy. Po raz piąty futbolówkę z siatki bramkarz “Gieksy” Piotr Czaja wyjmował po strzale Kowarskiego. Jeszcze w końcówce meczu Krasucki mógł zdobyć swojego trzeciego gola, ale po jego uderzeniu piłka trafiła w poprzeczkę.

“Tworzyliśmy rodzinę”
“”Było to na pewno jedno z naszych najlepszych spotkań. Byliśmy zdecydowanie lepsi i dyktowaliśmy warunki gry, zresztą wynik 5:0 najdobitniej o tym przekonuje, a mogliśmy przecież wygrać jeszcze wyżej. Znakomity mecz w naszym zespole rozegrał Jurek Krasucki. Był to jego kolejny występ, w którym zaimponował skutecznością. Jurek był bardzo dobrze wyszkolonym technicznie zawodnikiem, któremu trudno było odebrać piłkę, no i miał oczywiście strzelecki instynkt – wspomina tamtą wiktorię Ryszard Harmata. “- Należy przy tej okazji podkreślić, że w tamtym czasie tworzyliśmy bardzo zgrany zespół ludzi zarówno na boisku, jak i poza nim. Atmosfera była wspaniała i dotyczy to nie tylko samej drużyny, ale również sekcji piłki nożnej, jak i całego klubu. Stąd między innymi takie zwycięstwa”.
Niedziela 17 października była również dniem, w którym po raz ostatni w barwach Zawiszy wystąpił Jerzy Krasucki. Po meczu z GKS zawodnik zakończył służbę wojskową w bydgoskim klubie i wrócił do Polonii Bytom, której był wychowankiem.
W tym pamiętnym spotkaniu zawiszanie wystąpili w następującym składzie: Zembrzuski – Sobolewski, Szatkowski, Zgoda, Harmata – Waligóra kapitan (Sułkowski), Fiodorow – Armknecht, Pieszko, Krasucki, Kowarski. Po tym meczu Zawisza zajmował w tabeli I ligi 3. miejsce za Górnikiem Zabrze i Wisłą Kraków. Rundę jesienną bydgoszczanie zakończyli na 5. pozycji, a cały sezon 1965/66 na 9. miejscu w 14-drużynowej stawce.

Autor artykułu: Wiesław Mitoraj

Puchar Polski czas zacząć

August 9th, 2002

W nadchodzący weekend piłkarze z okręgu bydgoskiego rozegrają mecze 1. rundy Pucharu Polski seniorów. Oto terminarz:

SOBOTA: GLKS Dobrcz – Pomorzanin Serock (17.00, w Trzeciewcu), Huragan Dąbrówka – Noteć Inowrocław (17.00), Noteć Łabiszyn – Cuiavia Inowrocław (17.00).
NIEDZIELA: Grom Osie – Wisła Nowe (11.00), BrzyskoRol Brzyskorzystewko – Zawisza Bydgoszcz (17.00), Żywia Wieszczyce – Tucholanka (17.00), Krajna Sępólno Kraj. – Wda Świecie (16.00), Tarpan Mrocza – Grom Więcbork (17.00), Cis/Joltex Cekcyn – Gryf Sicienko (16.00), Kometa Więcławice – Budowlani/Gwiazda Bydgoszcz (14.00), Czarni Nakło – Victoria Koronowo (11.00), Sośno/Czarni Rogalin – Szubinianka (14.00), Osielsko/Żołędowo – Dąb/Sydfaner Potulice (11.00), Świątkowo/Cerplon Cerekwica – Sparta Janowiec (11.00), Dąb Barcin – Czarni Wierzchosławice (17.00), Zagłębie Piechcin – Piast Złotniki Kuj. (17.00), Notecianka Pakość – Goplania Inowrocław (17.30), Zjednoczeni Szarlej – Kolorowi Krusza Zamkowa (16.00), Kujawy Markowice – Pałuczanka Żnin (16.00), Victoria Gnojno – Unia Solec Kuj. (11.00), 1.FC Brudzyń – Gopło Kruszwica (11.00), Fregata Polanowice – Pogoń Mogilno (16.00), Kamionka Kamień Kraj. – Start/Merkury Pruszcz (17.00).

Autor artykułu: marc

Sportowy weekend

August 9th, 2002

Regaty żeglarzy w Łącku
W sobotę i niedzielę na jeziorze Mielno – przystań żeglarska Łącko koło Pakości, odbędą się regaty Kujawsko – Pałuckiej Operacji Żagiel 2002″. Organizatorem imprezy są działacze YKP Inowrocław. Regaty są jedną z imprez zaliczanych do II Pucharu Kujawsko – Pomorskiego Okręgowego Związku Żeglarskiego jachtów kabinowych i klasy “Omega”. Zawody odbędą się w sześciu klasach. Patronat nad imprezą sprawują: wojewoda kujawsko – pomorski Romuald Kosieniak oraz starosta inowrocławski Leonard Maciejewski. Zwycięzcy poszczególnych klas otrzymają puchary, ufundowane przez starostę, Urząd Miejski w Inowrocławiu oraz burmistrza miasta i gminy Pakość. W sobotę regaty rozpoczynają się o godz. 10.00, w niedzielę także o godz. 10.00. Podczas regat realizowany jest program “Żagle dla wszystkich”, skierowany do młodzieży niepełnosprawnej naszego województwa.

Grand Prix tenisistów
Na kortach Ogniska TKKF “Zjednoczeni” przy ul. Skłodowskiej – Curie nr 33 b w Bydgoszczy rozegrany zostanie kolejny turniej tenisa ziemnego w ramach IV Grand Prix. Turniej rozgrywany będzie w dwóch kategoriach wiekowych: powyżej 45 oraz powyżej 55 lat. W piątek zawody rozpoczynają się o godz.16.00, zaś w sobotę początek o godz. 10.00.

O puchar TKKF “Wyżyny”
Na stadionie TKKF przy ul. Słowiańskiej 7 odbędą się kolejne spotkania w ramach piłkarskiego turnieju letniego o puchar Ogniska TKKF “Wyżyny”. Patronat prasowy sprawuje redakcja “Expressu”. Oto zestawienie par i godziny spotkań:
Sobota. Godz. 15.00 Kadar – TV Color Serwis, godz. 16.15 Surpin Team – Blokersi, godz. 17.30 Victoria Wyżyny – P.W. Szpajda, godz. 18.45 Reiffeisen Bank – Zachem Team.
Niedziela. Godz. 10.00 Kadar – Reiffeisen Bank, godz. 11.15 P.W. Szpajda – Blokersi, godz. 12.30 Surpin Team – Victoria Wyżyny, godz. 13.45 Zachem Team – TV Color Serwis.

Bilard dla amatorów
W sobotę rozegrany zostanie IV turniej dla amatorów pod nazwą “Bilard sport amator challange”. Bilardziści rywalizować będą o punkty do klasyfikacji oraz o puchar dowódcy JW 5501. Po dotychczas rozegranych turniejach liderem jest Roman Jakubiak. Turnieje rozgrywane są w “ósemkę”. Początek o godz. 10.00 w sali bilardowej przy ul. Szubińskiej 2 w Bydgoszczy. Zapisy przyjmowane będą w godzinach 9.30 – 10.00 w dniu rozpoczęcia turnieju lub telefonicznie pod numerem komórkowym (0-608)-32-51-26.

Autor artykułu: h

Chemik nie zna rywali

August 8th, 2002

Polski Związek Piłki Siatkowej zatwierdził terminarze rozgrywek Serii A i B oraz II ligi siatkarek i siatkarzy. Zawodniczki Banku Pocztowego/GCB/GP pierwszy mecz zagrają 19 października, siatkarze Chemika i siatkarki Pałacu II 5 października. Nasi panowie nie znają jeszcze wszystkich rywali bowiem Warka Czarni Radom i MKS Andrychów nie złożyły jeszcze zgłoszenia do ligi. Mają na to czas jeszcze przez tydzień.

PZPS na ostatnim posiedzeniu zarządu zatwierdził system rozgrywek we wszystkich klasach rozgrywkowych. Zarówno Seria A kobiet i B mężczyzn, w której występują nasze zespoły będą grały podobnym systemem jak w ubiegłym roku.

Najpierw runda zasadnicza mecz i rewanż po jednym spotkaniu u obu drużyn, a później play-offy. W Serii A kobiet zgłosiły się wszystkie 10 zespołów, wśród nich Bank Pocztowy/GCB/GP. Pierwszy mecz bydgoszczanki zagrają 19 października. U mężczyzn w Serii B tylko 9 z 11 zespołów. Są to: BBTS Bielsko-Biała, AZS Warszawa, Górnik Radlin, KP Sosnowiec/Stolarka Wołomin, Chemik Bydgoszcz, Avia Świdnik, AZS Opole, AZS UWM II Olsztyn, SMS I PZPS Spała. PZPS jeszcze przez tydzień czeka na zgłoszenia od Czarnych Radom i MKS Andrychów. Pierwszy mecz podopieczni Tomasza Zaczka zagrają 5 października.

W II lidze kobiet obok Pałac II wystąpią: Zawisza Sulechów, Alpat Gdynia, Nowy Dom Chodzież, Przylesie Koszalin, Olimpijczyk Gdańsk, UKS OPP Kołobrzeg i Nafta II Piła. Pierwszy mecz podopieczne Henryka Borowskiego zagrają także 5 października. Zestaw par zostanie ustalony do końca tygodnia. Puchar Polski wśród kobiety rozpocznie się na niższych szczeblach rozgrywkowych 21 września, od października dołączą zespoły Serii A i B. Mężczyźni pierwsze mecze zagrają 2 października. Dwa tygodnie później włączą się do rywalizacji zespoły Serii A i B.

Autor artykułu: S.K.

Wysoka forma K. Szymańskiego

August 8th, 2002

Bydgoszczanin Karol Szymański (BTS”S”/Skalny) po zdobyciu tytułu mistrza Europy w speedrowerze, nadal przebywa w Anglii. Ostatnio wystartował on w mistrzostwach południowo- zachodniej Anglii, które rozegrano w Southampton.

K. Szymański spisał się bardzo dobrze. Po rundzie zasadniczej trzech zawodników Karol Szymański, Łukasz Nowacki i Anglik Wheller zdobyli po 18 punktów. Zaszła więc konieczność dogrywki. Zwycięsko z tej rywalizacji wyszedł Anglik, i on zdobył tytuł mistrzowski, wyprzedzając Karola Szymańskiego oraz Łukasza Nowackiego. Na czwartej pozycji uplasował się Denis Hublle (Southampton) – 16 pkt., piąty był Shon Woodhomuse – 15 pkt., a szóstą lokatę zajął Aaron Lowey – 15 pkt. przed Macinem Pukiem, który zdobył także 15 pkt.

Autor artykułu: h

45-lecie KTM “Azymut”!

August 8th, 2002

Klub Turystyki Motorowej “Azymut” – Oddział PTTK przy Klubie POW w Bydgoszczy obchodzi 45-lecie istnienia. Jubileusz połączony jest z II Centralnym Zlotem Turystów Zmotoryzowanych Wojska Polskiego. Odbędzie się on w dniach 24 – 25 bm. w Ośrodku Wodnym “Marina” w Pieczyskach koło Koronowa. Patronat prasowy nad jubileuszem objął “Express Bydgoski”.

Celem zlotu jest poznanie walorów turystycznych naszego regionu, podnoszenie kultury i bezpieczeństwa ruchu drogowego, propagowanie rodzimej turystyki kwalifikowanej. Powołany został Komitet Honorowy uroczystości jubileuszowych i zlotu. W jego skład weszli: kierownik Klubu POW – Marek Trojan, Prezes ZO PZMot. – Romuald Pilaczyński, prezes Oddziału PTTK – Edward Kozanowski, przewodniczący KTM ZG PTTK – Zbigniew Biedny, redaktor naczelny “Expressu Bydgoskiego – Artur Szczepański oraz prezes WKŻ “Pasat” – Jerzy Przepierski.

Komandorem rajdu jest Ryszard Strzelecki, jego zastępcą Stefan Kropiński, kwatermistrzem – Jan Bytys, kierownikiem sekretariatu – Krystyna Dmochowska, rekreacji – Elżbieta Dmochowska. Komisję sędziowską stanowią Barbara Kropińska i Janusz Dmochowski.

Zgłoszenia indywidualne i zbiorowe można kierować do organizatorów zlotu osobiście lub na adres: Oddział PTTK przy Klubie POW, ul. Sułkowskiego 52, 85-915 Bydgoszcz. (I piętro pokój nr 71) w terminie do 14 bm. (decyduje data stempla pocztowego).

Program zlotu jest następujący: w sobotę (24 bm.) w Klubie POW na I piętrze, pokój 70 przyjmowani będą uczestnicy zlotu w godzinach 11.00 – 12.00. Po tym terminie złożą oni kwiaty pod pomnikiem Muzeum Tradycji POW, a następnie ruszą na trasę do Pieczysk koło Koronowa, gdzie nastąpi zakwaterowanie. O godz. 19.00 przewidziano uroczystą kolację. O godz. 20.00 odbędą się uroczystości 45 – lecia Klubu “Azymut”, a po ich zakończeniu ognisko i wspólna zabawa. W niedzielę (25 bm.) w drugim dniu zlotu przewidziano wycieczkę oraz gry rekreacyjne. O godz. 14.30 nastąpi oficjalne ogłoszenie wyników, rozdanie nagród i zakończenie zlotu.

Autor artykułu: h

Okradli policję

August 7th, 2002

Nowoczesny silnik policyjnej motorówki skradziono we wtorek w nocy w podbydgoskich Chmielnikach. Łódź służyła do patrolowania kąpieliska. To druga taka kradzież w ostatnim czasie. Wcześniej, łupem złodziei padła nowoczesna motorówka należąca do toruńskich policjantów.

Łódź zacumowana była na terenie ogrodzonej przystani nad Jeziorem Jezuickim. Policjant pełniący służbę przed północą zakończył ostatni obchód i położył się spać. Rano okazało się, że silnika wartego około 25 tysięcy złotych nie ma.

– Teren wokół przystani jest zabezpieczony i przedostanie na nią ze strony lądu nie jest możliwe. Wszystko wskazuje na to, że sprawcy podpłynęli do policyjnej motorówki, łodzią skradzioną w poniedziałek z okolicy. Dokładne okoliczności tego przestępstwa znane będą po zakończeniu postępowania – poinformował nas nadkom. Jerzy Kolasiński, zastępca komendanta miejskiego policji w Bydgoszczy.

Po jego zakończeniu wiadomo będzie również czy wyciągnięte zostaną konsekwencje wobec policjanta pełniącego wówczas służbę.

To nie jest pierwszy przypadek kradzieży sprzętu wodnego należącego do kujawsko-pomorskiej policji. Dwa tygodnie temu skradziono łódź należącą do toruńskich funkcjonariuszy. Motorówka przeznaczona była do patrolowania Wisły. Odnaleziono ją całkowicie ogołoconą z wyposażenia wartego około 40 tysięcy złotych.

Autor artykułu: piet

Jeden dzień i zmiana

August 7th, 2002

Tylko jeden dzień na fotelu lidera naszej zabawy znajdował się Grzegorz Gaca, choć wydawało się, że przewaga nad konkurentami zapewni mu prymat na dłużej. Jego miejsce zajął radny Jacek Kurzawski, a prezydent Bydgoszczy Roman Jasiakiewicz, który był najdłużej na czele, bo przez prawie tydzień, wypadł poza pierwszą piątkę.

Rywalizacja w konkursie o tytuł “Samorządowca numer jeden” nabiera coraz szybszego tempa i jest coraz bardziej zacięta. Jeszcze wczoraj wydawało się, że przewaga jaka osiągnął Grzegorz Gaca nad resztą konkurentów jest nie do przeskoczenia. Dzisiejsze notowanie pokazuje jednak, że nie ma rzeczy niemożliwych i tak naprawdę każdy z walczących o to honorowe miano, ma jeszcze szansę na zwycięstwo.
Oto lista wraz z liczbą oddanych głosów.

1.Jacek Kurzawski 284
2. Grzegorz Gaca 204
3. Lech Lewandowski 151
4. Zbysław Patyk 146
5. Edmund Gabrych 113
6. Roman Jasiakiewicz 92
7. Anna Mackiewicz 91
8. Wiesław Olszewski 88
9. Robert Cieśliński 83
10. Stefan Pastuszewski 45
11. Edwin Warczak 36
12. Bogdan Dzakanowski 30
13. Kazimierz Koziński 29
14. Zuzanna Dziża 26
15. Henryk Pulchny 23
16. Marian Grudziński 22
17. Felicja Gwincińska 16
18. Piotr Balewicz 14
19. Joanta Turczynowicz 10
20. Grzegorz Kaczmarek 8

Zuzanna Dziża jest jedną z dwóch kobiet w naszym rankingu, które nie mają trzydziestu lat. Zapytaliśmy ją, jak się czuje w otoczeniu tak doświadczonych polityków.
- Już moja mama się śmiała i załamywała ręce, kiedy ja zamiast dobranocki wolałam oglądać dziennik – mówi Zuzanna Dziża. – Bardzo wcześnie, bo w ogólniaku miałam określone poglądy polityczne. Co do konkurencji i tremy, to jej nie mam. Jestem radną od czterech lat i pracuję z tymi ludźmi na co dzień.

Oceniając mijającą kadencję podkreśla, że najważniejszą rzeczą są dla niej osobiste kontakty z mieszkańcami. – To jest to, co bardzo lubię w działalności radnego. Rozwiązywanie konkretnych, ludzkich problemów jest tym, w czym, myślę, że dobrze się sprawdzam. Odnośnie przyszłości wypowiada się bardzo ostrożnie. – Uważam, że naszemu miastu bardzo potrzebne jest columbarium, czyli miejsce spalania zwłok. W naszym regionie czegoś takiego nie ma i ważne jest, aby nie uprzedził nas w jego budowie Toruń. O planach na przyszłość myślę jednak ostrożnie, gdyż najpierw czekają mnie wybory do Rady Miasta a konkurencję mam bardzo silną.
Jako swoje hobby wymienia taniec towarzyski. – Od siedmiu lat trenuję fitness i taniec towarzyski. Poza tym bardzo lubię czytać dobre książki, ale ostatnio mam tyle pracy, że mam na to coraz mniej czasu.

Autor artykułu: .

Na własną rękę

August 7th, 2002

Każdy polska firma, która wprowadza na rynek swój produkt musi przedtem zapewnić mu odpowiednie certyfikaty i atesty. Eksport również wiąże się z długotrwałymi procedurami i o nich najlepiej wiedzą ci, którzy przez nie przechodzili. Poza tymi przepisami są jakby wielkie zagraniczne sieci handlowe, które w najlepsze sprzedają towary pozbawione atestów. W bydgoskim hipermarkecie budowlanym Leroy Merlin, można kupić na przykład liny i łańcuchy, które w zasadzie powinny być traktowane jako ozdoba. Do celów budowlanych można je używać tylko na własną rękę.

- Kilka dni temu odwiedziłem market budowlany Leroy Merlin w Fordonie i chciałem kupić liny potrzebne mi do przymocowania reklamy mającej się znajdować przy mojej firmie – mówi Henryk K. z Osielska. – Szukałem lin, które mają odpowiednie atesty. Przecież w razie, gdyby taki baner spadł na kogoś, to ja bym odpowiadał za to, że nie zastosowałem odpowiedniego zabezpieczenia. Znalazłem interesujący mnie towar, jednak ku mojemu zdumieniu usłyszałem, że nie ma on żadnych atestów. Dobrze, że o to zapytałem, bo na półce nie było informacji.

Nasz Czytelnik był zdumiony, bo liny bez atestu można używać jedynie do zabawy lub wieszania prania, a nie celów budowlanych.

O wyjaśnienia poprosiliśmy w markecie. Sprzedawca obsługujący dział metalowy, potwierdził, że zarówno liny, jak i łańcuchy nie mają polskich atestów, gdyż są produkowane we Francji, gdzie normy takich towarów są zupełnie inne od naszych. Na pytanie dlaczego nie są sprzedawane krajowe produkty, które mają przecież wszystkie niezbędne badania, usłyszeliśmy, że nasze firmy nie chcą produkować w takich małych kłębkach, jakie są potrzebne hipermarketowi. Pojawia się jednak pytanie, czy sklep może sprzedać towar bez polskich certyfikatów. Pracownicy Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej mają pewne wątpliwości.

- Trudno jest mi wyrokować, nie zapoznawszy się na miejscu z rodzajem przedmiotu, jednak mogę powiedzieć, że zgodnie z przepisami liny budowlane powinny posiadać deklarację zgodności wydaną przez producenta oraz znak budowlany – mówi pracownica WIIH w Bydgoszczy. – Przedmioty tego pozbawione nie mogą być sprzedawane jako towar budowlany.
Czy liny i łańcuchy z hipermarketu Leroy Merlin w Bydgoszczy mają takie certyfikaty, niestety, nie udało nam się dowiedzieć, gdyż przez prawie tydzień nie można było się skontaktować z żadną kompetentną osobą z kierownictwa sklepu.

Autor artykułu: kw